Projektowanie i promocja stron internetowych

Jesteś tu:   Strona Główna > Fatalny poniedziałek

Fatalny poniedziałek

Ten dzień nie mógł się dobrze skończyć.

Rano – zaspaliśmy. Dzieci spóźniły się do szkoły, a my – do pracy. Szef zły, dołożył mi dodatkowe zadania (‘opuści pani biuro, jak raporty dostanę na biurko’), w związku z tym w domu poślizg na całego, bo: a) nie było komu zrobić zakupów, b) w wyniku czego nie było nic na obiad. Mąż się naburmuszył, dzieci rozjazgotały, ja siadłam i załamałam ręce. Psiakrew, poniedziałek. Gorzej już chyba być nie może.

Za chwilę okazało się, że jednak może.

‘A ja nie wiem, co napisać w zadaniu domowym, pomożesz? ... Mamo, a on mnie bije! ... Nieprawda, ona zaczęła! I wiesz, mam brudne wszystkie dżinsy i nie mam w czym pójść do szkoły!’

Przy kolejnym ‘mamo’ postanowiłam, że przy najbliższej wizycie w aptece kupię sobie zatyczki do uszu.

- Mamo, to co z tymi lekcjami? Pomożesz?

Zasiedliśmy do zeszytu i… osłupiałam - syn ugrzązł na informatyce. Zadanie domowe z informatyki w zeszycie? No dobra, każdy nauczyciel ma inne wymagania, ale dla mnie informatyka to komputer, więc... No dobra, zadanie.

‘Scharakteryzuj pokrótce zjawisko marketingu internetowego i zastanów się, jaki ma on wpływ na współczesny biznes.’

?!?

Nie wiem, co brał nauczyciel mojego gimnazjalisty, ale chyba trafił nie na te zajęcia, co trzeba. Takie zadania domowe to może na studiach, a nie w gimnazjum…

Zadanie jednak widniało jak byk w zeszycie i nie chciało zniknąć. Trzeba było się z nim zmierzyć. Syn odpalił komputer i zaczęliśmy przedzierać się przez strony traktujące o marketingu internetowym, o aplikacjach mobilnych (?!), firmach zajmujących się świadczeniem usług z zakresu marketingu mobilnego… Po czterech godzinach wiedzieliśmy już chyba wszystko na ten temat. Po drugiej w nocy syn postawił ostatnią kropkę nad ‘i’, zamknął zeszyt i… zasnął z głową na stole. A ja… obok niego.

Oczywiście rano zaspaliśmy. Dzień znów był do bani, wszystko w szalonym galopie i z wielkim poślizgiem (‘droga pani znów spóźniona? To karny raporcik poproszę, na moje biurko przed 17:00…’). A wieczorem w domu..

- Mamo, dostaliśmy 6! Z informatyki! A najlepsze jest to, że facet się pomylił, bo miał dwie kartki z zadaniami i nam podyktował to dla studentów! Bo wiesz, on jest zakręcony jak słoik ogórków! I jak mu pokazałem nasze wypracowanko, to aż usiadł z wrażenia! Nikt inny tego nie zrobił, i facet powiedział, że chyba powinienem iść na studia w tym kierunku! Ale jaja, nie?

No faktycznie, jaja… Dobrze, że chociaż na ‘6’! ;)

Powered by CMSimple_XH | Template by CMSimple_XH | test (X)html | test css | Login